wtorek, 25 czerwca 2013

SŁONECZEK 27

Możecie mnie podziwiać :) Bynajmniej nie za to co stworzyłam, ale za anielską cierpliwość.  Ale po kolej... Moja córka kończy pierwszy rok pobytu w przedszkolu. Nie wiem jak dla innych mam ale dla mnie to był ważny rok. W końcu wypuściłam dziecko w świat, mocno przeżywałam, że tak musi być, choć jednocześnie mocno ją wspierałam, aby robiła pierwszy krok w samodzielność. Co prawda moje dziecie otwarte jest z natury na wszystkich i nie doświadczałam płaczów,ale jednak wkroczyłyśmy razem w jakiś kolejny etap. Oficjalnie nie ma zakończenia roku, ale padła propozycja, aby coś dać dzieciom tak na pamiątkę. Obiecałam, że coś przygotuję. A że grupa mojego dziecka nazywała się Radosne promyczki, więc uszyłam 27 zawieszek słoneczek. Takich do powieszenia w pokoju tudzież innym miejscu. Wiedziałam, że powstaną z filcu, jednak myślałam o takim miękkim filcu, który zmieści mi się pod maszynę. Niestety coś nie dopatrzyłam i zamówiłam dość gruby filc, którego absolutnie moja maszyna nie przeszyje. Na zamawianie następnego nie było czasu, więc cóż zrobić musiałam sobie radzić. Ręce to mi odpadły od wycięcia przeszło 50 słoneczek, potem ręczne wyszywanie oczek, nosków.Jedyne co udało mi się zrobić maszynowo to buźki. Potem obszycie tego, również ręczne. Namachałam się strasznie, wszelkie pokłady cierpliwości w sobie odnalazłam i choć na początku miałam chwile zwątpienia dotarłam do końca i nawet nie zajęło mi to aż tak wiele czasu- w sumie 2 dni.  Muszę tu pochwalić męża, który pomógł mi obszyć z 4 ostatnie słoneczka :)
Efekty pracy, cierpliwości prezentują się tak:


Niestety mojej małej nie będzie tego dnia w przedszkolu, bo ciągle chora, ale wie dlaczego to szyłam i już znalazła sobie miejsce do przywieszenia swojego słoneczka :) A od września będzie małym ogrodnikiem :)

22 komentarze:

  1. Oj podziwiam, podziwiam - masz chyba anielską cierpliwość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jakoś jej wcześniej u siebie nie zauważałam, a teraz jak zasiądę do szycia to sama siebie nie poznaję :)

      Usuń
  2. rany.Moje pokłony:)Samo wycięcie tego to już dla mnie powód do niezłych nerwów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ileż spraw mogłam przemyśleć przy takiej dziubaninie, gorzej, że cały palec mi spuchł

      Usuń
  3. Pięknie sobie poradziłaś - słoneczka są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak się fajnie u Ciebie na niebiesko zrobiło :)Ech te dzieci wędrujące w świat, pierwsze kroki masz już za sobą a potem to już leci:)Super słoneczka warto było dwa dni , poświęcić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam coś zmienić:)Leci,bo tak już życie jest ułożone

      Usuń
  5. To prawda Suuper te Twoje niebieskosci u Ciebie :):)
    Sloneczka Sliczniutkie :) Ja na urodziny dla malego do przedszkola robilam male podarunki dla dzieci :) Napracowalas sie ,ale wyszly slicznosci i na pewno dzieci beda zadowolone :):) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie super! buziaki i zdrowia dużo dla Tosi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne i jak bardzo się napracowałaś. Moja córcia też kończy właśnie pierwszy rok przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czego to kochająca mama nie zrobi! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Za to co stworzyłaś też można Cię podziwiać. To bardzo miły prezent, a Twoje ręce pewnie są bardzo biedne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, o rękach nie wspomnę,opuszków palcy nie czuję, a od wycinania mam niezłego bąbla

      Usuń
  10. Szczerze podziwiam- po pierwsze słoneczka są piękna, a po drugie tyle cierpliwości chyba mało kto ma :) A dla dziecięcia zdrówka życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, no mam nadzieję że te choróbska w końcu pójdą od nas jak najdalej

      Usuń

Dziekuje za wszelkie komentarze i odwiedziny w mojej kolorowej krainie oraz zapraszam ponownie :)